RSS
 

przeprowadzka

06 lut

Nawet się dobrze złożyło czasowo. W styczniu akurat minęła 11 rocznica mojego pobytu tutaj. To dobry czas na podsumowanie, pożegnanie i przeprowadzkę.

Prosiłam wiele razy Adomasa, który, jak może starzy blogowicze pamiętają, rządził kiedyś blog.pl, jeszcze przed sprzedażą do onetu. Pisałam kilkakrotnie do onetu z prośbą, aby nie wstawiać moich notek nigdzie. W żadne polecane, żadne ciekawe, na żadne główne strony. Nie potrzebuję sławy ani uwagi. Niestety jakoś nie wyszło. Tak, wiem – blog zam z siebie w założeniu jest jakąś formą ekshibicjonizmu i krzyku – zwróćcie na mnie uwagę! ale jakoś wolę, aby to było na moich warunkach.

Po raz kolejny naszła mnie znienacka masa obcych ludzi i to o takiej porze, że nawet nie miałam o tym pojęcia, ani szansy na odpowiedź. A nawet jakbym miała, to dzięki wstrząsająco nowoczesnym wynalazkom w typie wordpressa nie miałabym możliwości zrobienia tego co zwykle, czyli zamknięcia się z dostępem tylko dla swoich. Tak, właśnie lubię swoje małe kółko wzajemnej adoracji i dziękuję Wam wszystkim, że mogę liczyć na poparcie, zrozumienie, wyważone komentarze i szersze spojrzenie, czasami dystans kogoś obcego pozwala inaczej spojrzeć na swoje własne kłopoty, przeżycia czy poglądy. Dzięki, że mnie bronicie czasami. Tak więc nadszedł czas, abym pożegnała się z blog.pl i poszukała innego miejsca dla siebie. Wiadomo, że ciężko od razu znaleźć się w nowym miejscu i powiedzieć, tak, to właśnie tutaj chcę być. Tak więc powiedzmy przez parę tygodni popiszę gdzie indziej, i jak się uda, to zostawię tutaj nowe namiary. Nie umiem po prostu przestać pisać całkiem, ale umiem się przeprowadzać.

Tymczasem podsumowanie.

Pierwszy wpis na blogu 25 stycznia 2002 roku, czyli można powiedzieć, byłam tu 11 lat. Szmat czasu, ponad 1/4 mojego życia, a może więcej dzięki retrospekcjom i wspominkom, mam tu opisane! W tym czasie wstawiłam tu 1108 wpisów z dzisiejszym, czyli eeee…. ok 100 notek rocznie, czyli jedna na 3-4 dni. Niezła pisanina,jak babcię kocham. Zostawiliście tu 15973 komentarze, w tym pewnie ze setka moich, plus pamiętam, że mogłam wywalić z powodów kulturalnych, duplikatów, itp około 100 komentarzy. Ale myślę, że to raczej zawyżona liczba.

Kiedyś miałam tu powstawiane rozmaite liczniki statystki, ale z powodu licznych zmian wyglądu strony, a na koniec wielkiej zmiany ubiegłorocznej, tfu, z wordpressem, nie mam bladego pojęcia, jak to może wyglądać obecnie. Pamiętam, że kiedyś zazwyczaj to było ok 350-370 wizyt dziennie, z małym spadkiem w weekendy i wielkimi pikami, gdy zdarzyło się nieszczęście w rodzaju notki na głównej stronie czegokolwiek, albo blogowych wojenek, [gdzie te czasy, ech;)], więc myślę, że te 360 można założyć. Policzmy. To będzie jakieś 1.440 tys odwiedzin, z czego pewnie 10% to moje. Niechby nawet, to i tak daje 1200000. Też nieźle. Tyle razy ktoś z Was otworzył tę stronę, zobaczyć co u mnie. Dziękuję :) Szkoda, że te statystki nie działają jakoś lepiej, to było ciekawe patrzeć, skąd do mnie trafiacie, w jakich krajach / miastach żyjecie, jakimi słowami kierują się ludzie, którzy trafiają do mnie skądś indziej, z jakichś wyszukiwarek.

Udało mi się tu poznać wiele osób, w większości kobiet z podobnymi do moich problemami. Wiele z Was poznałam osobiście, i to zawsze były miłe spotkania, i do dziś utrzymujemy kontakt. Wiele kojarzę po niezmiennych od lat nickach. Wiele pamiętam, chociaż znikły gdzieś w odmętach netu.

Blog ten założyłam dlatego, że chciałam mieć miejsce, gdzie mogłabym dzielić się z kimś moją walką ze zbędnymi kilogramami.  W międzyczasie 3 razy schudłam i trzy razy przytyłam znowu. Nie mówię o wahaniach typu +/-5kg, ale o poważniejszych ilościach. Raz na początku, drugi raz po wczasach odchudzających. Po nich szaleńczo ćwiczyłam sama na siłowni i na aerobiku, co skończyło się dyskopatią i operacją kręgosłupa, która raz na zawsze wykluczyła Kamasutrę z mojego życia erotycznego. I trzeci raz po Meridii, którą do dziś uważam za genialny wynalazek, wywalony jak dziecko z kąpielą. Ale to nie chwila na dyskusję o Meridii. Blog z typowo odchudzaniowego, jakich miliony w necie, zmienił się w miejsce, gdzie skrupulatnie odnotowuję zmiany w moim życiu, gdzie piszę o wszystkim, co mnie cieszy, bawi, martwi, wkurza, irytuje, nudzi.Zresztą, takich też jest miliony:D Kiedyś udało mi się nawet zdobyć nagrodę za bloga, dostałam wtedy aparat fotograficzny. Kiedyś potem – czy to nie było rok temu? – próbowałam znowu szans w konkursie, ale w tej ilości blogów, jaka jest teraz, nie miałam na to szans z całkiem zwyczajnym blogiem.

W tym czasie moja córka zmieniła się z ledwo 3 letniego brzdąca w niemal 15 letnią pannicę. To ogromna zmiana. Z dnia na dzień obserwowałam jak rośnie, dojrzewa, jak zmienia się zewnętrznie i wewnętrznie. Przedszkole, szkoła, komunia. Te zmiany mam zapisane tutaj na zawsze i z tego się najbardziej cieszę, to największe osiągnięcie blogowe, że mam to zachowane,bo to dla mnie niesamowita pamiątka, poczytać stare wpisy o niej, przypomnieć sobie to, co może zawodna pamięć już wywaliła z rejestru. Codziennie rano patrzę na nią, ciesząc się, że ją mam, że ona ma mnie, że jest jeszcze fajniejsza, niż była wczoraj. Młoda wyrosła na rozsądną, pogodną dziewczynę, znoszącą ze spokojem nasze wieczne zawirowania życiowe, rozmaite przygody, przejścia, wycieczki, przeprowadzki, wypadki, plany itd. Jeszcze nigdy nie złamała mojego zaufania. Jest dla mnie najlepszą przyjaciółką i zrobię wszystko, aby była zadowolona ze swojego życia w przyszłości.

W międzyczasie były także rozmaite wydarzenia w sferze uczuciowej. Najważniejszy był zdecydowanie L, do dziś żałuję, że nam się nie ułożyło, ale życzę mu jak najlepiej i mam nadzieję, że spełnia swoje plany i marzenia. Ale byli także inni, z których część pamiętam do dziś, jak D, jak R, jak M, część wyrzuciłam z pamięci dość zdecydowanie i dziś wytężam umysł, zastanawiając się, podczas czytania starszych notek, kto to w ogóle, do cholery, był? parę profili na portalach randkowych, setki nieudanych randek i złamanych nadziei na wspólną przyszłość. Teraz moje życie osobiste wygląda inaczej. Celowy celibat od ponad 3 lat, z którego jestem w dodatku całkiem zadowolona. Jednak jak się ma córkę, z którą się spędza dużo czasu, to ciężko ukryć spotkania z jakimś facetem, randki, próby nawiązania kontaktu, a nie chcę, aby został w jej pamięci widok mamy, desperacko miotającej się od jednego faceta do drugiego. Starannie się pilnuję, aby swoich potrzeb emocjonalnych nie przerzucać na Młodą, ona musi mieć swoje życie, przyjaciół, kontakty społeczne, a kiedyś super męża i w ogóle rodzinę.

W międzyczasie miałam chyba wszystkie możliwe kolory i długości włosów,  poza swoim naturalnym, a nawet zabawną perukę. I tego także nie żałuję, bo w sumie czemu nie eksperymentować, jak jest możliwość.

Nauczyłam się jeździć autem. Najpierw Opel Asterka, który się skasował w wypadku, na szczęście nie z mojej winy i bez uszkodzenia mnie. Potem Fordzik Florka, sprzedany. Teraz jeżdżę Audi. Jeżdżę o wiele wolniej niż kiedyś, jednak człowiek musi się wyszaleć i trzeba tylko trzymać kciuki, aby w tego szumienia nie zrobić krzywdy sobie ani innym.  Wszystkie samochody były/są oczywiście Wujka, który żongluje nimi jak zawodowy dealer samochodowy. W ogóle Wujek pokazał, że jest moim prawdziwym ojcem pod każdym względem i zawsze mogę liczyć na jego pomoc.

Mama zachorowała. Z pełnej życia, energicznej kobiety, stawianej jako wzór żywiołowości, stała się staruszką steraną przez przeogromny ból, kłopoty z sercem i górę spalanych papierosów. Nie mam serca jej dręczyć tymi fajkami, nie wiem, ile lat jej zostało, ale nawet teraz jej jakość życia jest fatalna. Ja wiem, jak to jest, kiedy ciągle boli, kiedy człowiek jest w nieustającym nawet na chwilę cierpieniu i podziwiam Mamę, że mimo wszystko sobie radzi i trzyma się życia jak może. Kłóciłam się z nią wiele razy, i często pisałam o tym tu na blogu, ale teraz to już nam się zdarza bardzo rzadko, ona jest spokojniejsza i ja chyba nabrałam dyplomacji potrzebnej do tego, aby wiedzieć, kiedy się zamknąć, bo to wszystko i tak tylko słowa. Kocham ją jak nie wiem co i wiem teraz, jak ciężko jej mogło być samej mnie wychowywać. Tym bardziej, że ja bynajmniej nie byłam aniołkiem i nie miałyśmy nawet w połowie  tak dobrego kontaktu, jak ja mam teraz ze swoją córką. To wszystko minęło bez śladu, teraz chcę tylko, aby żyła jak najdłużej i jak najmniej cierpiała.

Zmieniłam pracę. Wyniosłam się z miejsca, którego nienawidziłam, które mnie męczyło, nudziło, gdzie upokorzenia były codziennością, gdzie nikt nikogo nie szanował, gdzie nie były zachowywane jakiekolwiek prawa człowieka, gdzie było wstrętnie, obleśnie, brudno, myszy i szczury, zero wakacji. Udało mi się znaleźć pracę, którą uwielbiam, gdzie jestem szanowana, DOCENIANA i to w dosłownym znaczeniu, gdzie ludzie liczą się ze mną, gdzie wszystkich lubię, i wszyscy [mam nadzieję, albo przynajmniej większość] lubią mnie. O, proszę. W kwietniu znowu jadę do Paryża na targi i już mamy zaproszenia na 3 wystawne kolacje.

No i najnowsze – przezwyciężyłam swoje wieczne zmarźlactwo i zostałam morsem! zanurzenie się zimą w lodowatej wodzie to coś, przed czym broni człowieka silna bariera psychiczna, a co w rzeczywistości nie jest nawet w połowie tak straszne, jak to człowiek sobie wyobraża. Zimna nie czuć.

Do zobaczenia gdzie indziej. Kolejny wpis będzie za miesiąc z nowym adresem.

Dziękuję wszystkim za wszystko, do zobaczenia gdzie indziej – żegnaj blog.pl . WordPress to była porażka.

 
Komentarze (150)

Napisane przez w kategorii Bez kategorii

 

Dodaj komentarz

 

 
  1. ~malapieknosc

    2013/12/14 o 16:00

    Super, fajny pomysł, i gratuluje. Pozdrawiam

     
  2. ~Ania

    2014/01/08 o 17:53

    największy szacunek za zmianę pracy! sama już nie znosze swojej, nie mam odwagi je opuścić ; (

     
  3. ~meraszka

    2014/01/09 o 18:36

    Tylko pogratulować takiej silnej woli i odwagi w tej zmianie pracy.Man nadzieję że nadal będę mogła śledzić wpisy na tym blogu.

     
  4. ~renata

    2014/01/15 o 14:11

    Gratuluję odwagi. Kiedyś miałam podobną sytuację. Wszystko dla ludzi:_)

     
  5. ~Aneczka

    2014/01/30 o 12:38

    Powodzenia. Trzymam kciuki

     
  6. ~K.Kaczmarek

    2014/02/02 o 02:03

    super było Cię czytać !:))

     
  7. ~jahydraulik

    2014/02/15 o 23:25

    Świetna decyzja ,życzę powodzenia i spotykamy się już gdzie indziej,z nawą werwą.

     
  8. ~Dietetyk

    2014/02/24 o 16:54

    Nie pozostaje nic innego jak życzyć powodzenia :)

     
  9. ~Iza

    2014/02/24 o 17:38

    Super tekst, powodzenia

     
  10. ~Robert Mroziński

    2014/02/24 o 17:42

    Nie przesadzaj tak z tym WP bardzo dobrze się prowadzi bloga tylko ttrzeba się przełamać i przebrnąć przez toutoriale a dodatków moc więc zrobisz wszystko co tylko sobie wymyślisz.

     
  11. ~Krzysztof Grzybowo

    2014/03/11 o 07:48

    W takim razie wszystkiego dobrego i powodzenia. Podziwiam jednak za odwagę. Pozdrawiam.

     
  12. ~Donata

    2014/03/24 o 12:11

    Życzę powodzenia. Wszystko będzie dobrze.

     
  13. ~Klaudia

    2014/04/03 o 12:10

    Moje gratulacje. To wymagało dużo odwagi z Twojej strony.

     
  14. ~tnijkalorie

    2014/04/09 o 09:09

    11 lat prowadzić blog, podziwiam

     
  15. ~Darek

    2014/05/16 o 13:51

    11 lat? Przesyłam szczere i ogromne gratulacje. Podziwiam wytrwałość i cierpliwość. Super blog, fajnie się czyta zamieszczane artykuły. Czekamy na więcej. :)

     
  16. ~aga

    2014/05/30 o 13:18

    Pierwszy raz jestem na Twojej stronie i już będę stałą czytelniczką. Masz świetny styl pisania, dzięki czemu z przyjemnością czyta się Twoje wpisy. Pozdrawiam

     
  17. ~Paulinakropka

    2014/06/01 o 19:47

    Gratuluję ogromnej odwagi i zazdroszczę silnej woli;-)

     
  18. ~Magdalena

    2014/06/05 o 12:08

    Powodzenia :)

     
  19. ~Kasia

    2014/07/06 o 23:43

    Gratuluję! Wielkie gratulacje. Podziwiam ten upór życiowy i szaloną odwagę. Mi nie pozostało nic innego, jak tylko trzymać mocno kciuki. Oby tak dalej. :)

     
  20. ~Akumulatory samochodowe

    2014/07/11 o 12:26

    Szmat czasu. Szacunek dla ciebie że otworzyłaś się dla ludzi. Sam mam problem ze zbędnymi kilogramami.
    Powodzenia i jeszcze więcej odwagi :)

     
  21. ~nina

    2014/07/30 o 23:13

    zmiany czasami są dobre i zdrowe więc nie należy sie ich bać

     
  22. ~Jacek

    2014/09/09 o 17:04

    Pełen Szacun za umiejętność przelania swoich przemyśleń w ten sposób. Chciałbym, a nie potrafię lub się boję. Pozdrawiam

     
  23. ~Kuba

    2014/09/15 o 15:50

    Bardzo trafny pomysły,tez juz mam dosyc swojej. Gratki i powodzenia

     
  24. ~zimowiska

    2014/09/19 o 14:06

    Oby do zobaczenia gdzie indziej :) Pozdrawiam

     
  25. ~Radek

    2014/09/19 o 23:14

    jak się cieszę że życie jest pełne zmian, jedyne czego jestem pewien to że coś się zmieni w niedługim czasie, życzę powodzenia w nowej odsłonie

     
  26. ~Mila

    2014/09/30 o 12:32

    oj, szkoda, ale dobrze że całkie nie rezygnujesz

     
  27. ~Piotr

    2014/10/06 o 00:56

    Genialne podsumowanie.

     
  28. ~Kasia

    2014/10/20 o 23:39

    Powodzenia i pozdrawiam! :)

     
  29. ~Cezary

    2014/10/22 o 14:12

    Gratulacje! Naprawdę znam dużo ludzi którzy chcieliby być na twoim miejscu. Mało ludzi ma tyle wytrwałości w tym co robi. Musisz naprawdę to kochać. Pozdrawiam

     
  30. ~halski

    2014/11/07 o 00:56

    nie wiem czemu ale nie wiem jak bardzo będę się starał to od 5 lat moja waga stoi w miejscu pomimo nadwagi

     
  31. ~Malineka

    2014/11/21 o 17:23

    Nie żegnaj blog, wpisy były super.

     
  32. ~Dekarz cennik

    2014/11/24 o 00:08

    Podziwiam Twoją wytrwałość w prowadzeniu bloga. I życzę powodzenia. Pozdrawiam

     
  33. ~Robert

    2014/11/28 o 02:03

    Serdecznie życzę POWODZENIA! :)

     
  34. ~Ernest

    2014/12/08 o 13:25

    Szacunek za wytrwałość!

     
  35. ~Jasiek94

    2015/01/14 o 19:48

    Pełen podziw i szacunek dla cb. Ja prowadzę bloga już 2 rok i mam dość. Jednak do wszystkiego trzeba wytrwałości.

     
  36. ~Berbeć

    2015/03/04 o 12:09

    Nie boj się zmiany na lepsze:) tak trzymaj

     
  37. ~macie-j111

    2015/03/10 o 22:09

    Podziwiam twoją wytrwałość nie wielu ludziom chciałoby się prowadzić tyle czasu bloga Powodzenia

     
  38. ~Marigo

    2015/03/11 o 23:53

    Powodzenia i czekam na nowe odsłony :-)

     
  39. ~Monika

    2015/03/23 o 23:40

    11 lat to naprawdę bardzo długo!
    Życzę powodzenia w nowej pracy – to wymagało dużej odwagi :)

     
  40. ~Smsek

    2015/03/31 o 20:50

    gratuluję odwagi :) powodzenia w nowym miejscu :)

     
  41. ~Czika

    2015/06/30 o 10:07

    Przeprowadzka też niedługo mnie czeka, najpierw jednak muszę wykończyć swój dom.

     
  42. ~Janinka

    2015/06/30 o 10:44

    Ja też zawsze zazdroszczę takim osobom, które bez większych problemów decydują się na takie drastyczne kroki. Mi zawsze brakuje odwagi i żal mi przepracowanych lat.

     
  43. ~wujek67

    2015/07/01 o 12:36

    superr pogratulowac tylko

     
  44. ~srebrne zawieszki

    2015/07/13 o 14:14

    Powodzenia

     
  45. ~Hurtownia tkanin

    2015/07/24 o 13:45

    powodzenia

     
  46. ~Małgorzata

    2015/08/05 o 15:02

    Nie wiem czemu masz takie negatywne odczucia do WordPressa. Jeżeli byś korzystała z jego pełnej wersji, a nie tej ograniczonej przez blog.pl to być może lepiej być się o nim wypowiadała.
    Blog tylko na początku może być postawiony na subdomenie, natomiast później lepiej przerzucić się na własną domenę i hosting płatny – nie jest tak droga, aby z niej rezygnować.

     
  47. ~Majka

    2015/11/09 o 11:30

    Olu, mam nadzieje,ze otrzymujesz jeszcze komentarze ze starej wersji bloga. Ja z uprzejma prosba o haslo na nowe. Bardzo stala, aczkolwiek zadko udzielajaca sie czytelniczka. Tesknie bardzo za Twoimi wpisami I mam nadzieje,na pozytwyne rozpatrzenie prosby ;)

     
  48. ~zojka

    2016/02/11 o 09:47

    nadal się odchudzasz? Bo chciałam polecić vitalia.pl
    Nie chce, żeby to była kryptoreklama, po prostu jestem bardzo zadowolona z ich uslug. Cały czas nie wierzę, że udało mi się z nimi zrzucić 25 kg.

     
  49. ~kurs walutek

    2016/06/08 o 14:14

    No i bardzo dobrze, gratuluję i trzymam kciuki!

     
  50. ~Michu

    2016/09/04 o 15:58

    Miały być nowe wpisy, miało być info o nowym blogu i do tej pory nie ma nic

     
 

  • RSS